Forum Wieluński Zwierzyniec Strona Główna


Wieluński Zwierzyniec
Forum dla przyjaciół i wolontariuszy Przytuliska "Zwierzyniec", wielbicieli zwierząt oraz mieszkańców Wielunia. www.schronisko.wielun.pl
Odpowiedz do tematu
Anna
Moderator
Moderator

Dołączył: 19 Lip 2005
Posty: 2599
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Zgierz

jak to na tapczanie a ja nic o tym wiem ?!
Zobacz profil autora
Edyta
Zwierzomistrz
Zwierzomistrz

Dołączył: 04 Lip 2005
Posty: 2688
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Sosnowiec

Pewnie Anno,masz zalegości w wizytach i za karę Ci nie powiedziały..
Zobacz profil autora
Anna
Moderator
Moderator

Dołączył: 19 Lip 2005
Posty: 2599
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Zgierz

No przepraszam ale do Serocka nie dam rady na kawkę wskoczyc..phi
Zobacz profil autora
Mili
Misiowaty
Zwierzozwierz
Zwierzozwierz

Dołączył: 21 Sie 2005
Posty: 1020
Przeczytał: 0 tematów



przecież nie ma to jak na gościnnych występach Mili wyskoczyła na mały rekonesans pod Wawę i natychmiast się wyluzowała.
Tak trzymaj Rudasku
merdanko - Misiek
pozdrawiam - Misiowaty
Zobacz profil autora
AnJa
Zwierzofan
Zwierzofan

Dołączył: 27 Sie 2006
Posty: 785
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gorzów Wlkp.

Same dobre wiadomości , teraz tylko czekam na relację z pierwszej ręki - ML wracaj szybko
Zobacz profil autora
ML
Zwierzofan
Zwierzofan

Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 579
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Zgierz

Hej, wielbiciele rudej uciekinierki! Melduję, że całe i zdrowe powróciłyśmy z wojaży do domu. Nikt nie uciekł Choć czasem strach był duży.. Jednak zaczynam wierzyć, że sunia mnie akceptuje, jestem dla niej ważnym człowiekiem (pewnie chodzi o żarcie ale nie czepiajmy się tego, ok?) i wiadomo, że jak się pies zaplącze w moje nogi to się krzywda psu nie stanie

Powiem, że jechałam do Serocka z lekkim niepokojem, ponieważ nikt z organizatorów szkolenia nie wiedział, że zabieram psa. Doszłam do wniosku, że jak zacznę to oficjalnie załatwiać to skutek może być różny. Tak więc wsiadłyśmy do auta we trzy: początkowo jeszcze Idkę musiałam dostarczyć do babci. Dziecko zaprowadziłam, pies został na dwie minuty w samochodzie i już był strach, że ją zostawiłam! Autentycznie. Nie było wciskania się w siedzenie tylko regularny siad, wyglądanie przez okno i piski na mój widok kiedy wróciłam.. Trochę było przepychanek na początku, ponieważ sunia w żaden sposób nie miała zamiaru NIE trzymać mnie swoimi zajęczymi łapkami za rękę a odsuwana na fotel pasażera (nie żeby pies z tyłu siedział.. tak daleko.. ) bezustannie próbowała mnie, dosłownie: trzymać. W końcu położyła łapy na leżącej obok mojej torebce i tak przejechałyśmy te 160 km.

Na miejscu okazało się, że pani w recepcji była aniołem. Dała pokój osobno zamykany (wspólna na dwa pokoje łazienka) żeby nikt do psa nie zaglądał. A jak zaniosłam torbę i wróciłam z psem na ręku (sztywnym ze strachu oczywiście no i z wygoloną i pokrojoną dupką) to pani nas z piętra wróciła i powiedziała, że właściwie to te dwie panie.. co to przede mną się meldowały.. to im się jedynki należały.. ale one chciały razem.. więc ja tę jedynkę mogę dostać.. bo psinka taka biedna.. i wystraszona.. i paniom sprzątaczkom to ona też powie, żeby nie sprzątały.. nie wchodziły w ogóle, bo się sunia wystraszy obcych.. No ANIOŁ mówię, nie kobieta
Tak więc miałyśmy totalną labę! Suni wyścieliłam KołderkęWMisie pod biurkiem, pies zaległ w te pędy i dalej obserwował spokojniej moją krzątaninę.
Dni upływały nam podobnie: rano wieeeeelka radość połączona z wywijaniem rudej pupki i kręceniem małym ogonkiem, później kołnierz i chwila samotności (śniadanie), kanapka z masełkiem i wędliną (pies nie jada psich puszek ani suchej karmy) no i spacerek.. Na początku był stres, bo nie było TEJ trawki.. poza tym ośrodek położony jest w lesie nad samym Zalewem.. Zegrzyńskim badajże.. Zapachów, zajęczych bobków, nawalających w drzewa dzięciołów i innych świergoczących towarzyszy cała masa.. Pies był w rozsypce totalnej ale o dziwo.. nie była spięta, patrzyła cały czas czy jestem blisko, uspokajała się jak do niej mówiłam, była ciekawa tego wszystkiego! Coraz lepsze zachowania pies prezentuje. W końcy znalazła sobie odpowiednie miejsce na załatwienie pewnych spraw.. i po problemie. A jak się już troszkę otrzaskałyśmy z lasem i zajęczymi bobkami to zaczęłyśmy chodzić nad zalew. Tam to dopiero psica szczęśliwa była! Taaaaka woda, szuwary suche i trzeszczące, piasek, muszelki ślimacze.. tyle do wąchania Rewelacja. Nawet współuczestnicy szkolenia byli akceptowani na spacerach (z daleka oczywiście ale nie trzeba było się na psa rzucać i na ręce brać żeby nie prysnęła tylko się pies za nogami moimi chował, przysiadał na zadku i czekał aż rozmowę skończę i pójdziemy dalej).
Psica miała trzy spacerki w ciągu dnia. W pokoju była grzeczna, żadnego pisku, kołnierz na szyi nosiła karnie (jakoś nie może wytrzymać do jutra i sama sobie próbuje szwy zdejmować), w nocy śpi na misiach. Wieczorem przewracała się na łóżku.. Normalnie sobie pies wskakiwał i zeskakiwał.. Mnie serce stawało z powodu chorej łapy ale sunia nie miała najmniejszych trudności ani też dyskomfortu z tego powodu. Widać, że rana zagojona i chyba w środku też całkiem całkiem, bo ją to już tak nie boli..

No dobra to teraz trochę fotek z pierwszych wspólnych przymusowych wakacji..

Pierwszy dzień.. pani wróciła po szkoleniu na dobre do pokoju..
można się "przykleić" do butów..


byc blisko..


smutne chwile z abażurem..


żwaczyk od cioci Szantiny... mniam


TE liście.. prawie jak TA trawka pod blokiem..




i hop.. na łóżko! Prawda, że zupełnie inaczej się sunia prezentuje?


słoneczko.. ciepełko.. smycz całkiem niekrótka..


Nad zalewem..



co tam tach pachnie?


wyschnięte szuwary.. zapaszek


prawda, że Rudzielec w plenerze prezentuje się całkiem całkiem?



Na koniec tylko dodam, że posiadam kilka fotek z psem na łóżku, który z lubością poddaje się głaskaniu w zamian sympatycznie podgryzając moją rękę.. ale to już jutro.. padam a pobudka o 6:00.. do wieczora!
Zobacz profil autora
Szantina
Zwierzoświr
Zwierzoświr

Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 1586
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa

nareszcie jesteście...

No to lecę jeszcze raz nacieszyć oczy pieknym rudzielcem
Zobacz profil autora
Edyta
Zwierzomistrz
Zwierzomistrz

Dołączył: 04 Lip 2005
Posty: 2688
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Sosnowiec

No wspaniałe wieści!Sunia juz chyba zaakceptowała fakt,ze ma swojego ludzika,soją kołderkę,swoje łózeczko i mysle,ze wyleczyła sie z samotnych wędrówek.
Zobacz profil autora
Aska
Zwierzozwierz
Zwierzozwierz

Dołączył: 08 Paź 2005
Posty: 1085
Przeczytał: 1 temat

Skąd: Zgierz

A ja to się stęskniłam
Zobacz profil autora
Anna
Moderator
Moderator

Dołączył: 19 Lip 2005
Posty: 2599
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Zgierz

Ale super
- że dzieczyny wróciły
- że bezpiecznie przetrwały
- że goi sie dobrze
- że się sunia genialnie oswaja
- że wreszcie ma normalne psie zycie
Zobacz profil autora
Mili
Misiowaty
Zwierzozwierz
Zwierzozwierz

Dołączył: 21 Sie 2005
Posty: 1020
Przeczytał: 0 tematów


ML
jajć......mniodzio
wieczór blisko, czekamy na te łóżkowe foty
merdanko - Misiek
pozdrawiam - Misiowaty
Zobacz profil autora
irma
Zwierzozwierz
Zwierzozwierz

Dołączył: 05 Sie 2005
Posty: 1392
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

no właściwie to już jest prawie wieczór
Zobacz profil autora
Justyna
Zwierzofan
Zwierzofan

Dołączył: 06 Sty 2007
Posty: 670
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wrocław

A teraz to już NA PEWNO jest wieczór! ML, prosimy, czekamy...
Zobacz profil autora
Edyta
Zwierzomistrz
Zwierzomistrz

Dołączył: 04 Lip 2005
Posty: 2688
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Sosnowiec

Powiedziałabym,ze noc się zbliza...
Zobacz profil autora
irma
Zwierzozwierz
Zwierzozwierz

Dołączył: 05 Sie 2005
Posty: 1392
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

Edyta napisał:
Powiedziałabym,ze noc się zbliza...


no właśnie
Zobacz profil autora
Jak Małgosia drogę do serca Mili znalazła :)
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 34 z 53  

  
  
 Odpowiedz do tematu