Forum Wieluński Zwierzyniec Strona Główna


Wieluński Zwierzyniec
Forum dla przyjaciół i wolontariuszy Przytuliska "Zwierzyniec", wielbicieli zwierząt oraz mieszkańców Wielunia. www.schronisko.wielun.pl
Odpowiedz do tematu
Anna
Moderator
Moderator

Dołączył: 19 Lip 2005
Posty: 2599
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Zgierz

Ja o tym myślałam i jestem absolutnie przeciwna ogłoszeniu o złapaniu za nagrodę - jeszcze brakuje, żeby jakaś lumperia ją tak zaczęła gonić w celu wzbogacenia, żeby mała zmieniła miejsce3 pobytu. Ale może trzeba iść do szopy w więcej osób...jestem w sobotę po południu do dyspozycji - możemy się umówić na obstawienie szopy.
Zobacz profil autora
geba
Zwierzomistrz
Zwierzomistrz

Dołączył: 28 Cze 2005
Posty: 2675
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Kraków

Anno ja tez jestem daleka od wywieszania tych ogloszen na kazdym rogu i tak jka mowisz o pozniejszym polowaniu na Mili. Chodzilo mi tylko o takie ogloszonko na tej szopie w ktorej mili byla widziana. Sadze ze nie jest to jakies uczeszczane miejsce a osoba ktora tam zaglada to pewnie albo jakas starsza pani (z gatunku dobra dusza) ktorej kazdy grosz sie przyda, bo raczej meneli ni podejzewam o zostawianie pojemnikow z zarciuszkiem i woda owszem sa menele ktorzy dokarmiaja psy ale ci z reguly poprostu rzucaja psu rzarlo badz daja go psu z reki.
Stawiam ze tu jest jakas Pani w typie Naszej P.Krysi.
Zobacz profil autora
ML
Zwierzofan
Zwierzofan

Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 579
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Zgierz

Dzwoniłam przed chwilą do pana Janka. Opowiedział jak było. To już wiecie. I pomyślałam, że jakby tak oprócz pana Janka były jeszcze dwie, trzy osoby to byśmy ją złapali.

P. Janek potwierdza, Ania jak czytałam przed chwilą też o tym pomyślała.
Myślę, że trzeba jej dać trochę czasu żeby wróciła w to miejsce czyli do tej samej szopy. Dać jej czas, nie chodzić tam, pozwolić ochłonąć i przekonać się, że obcych (czyli nas) tam nie ma.

Myślimy z p. Jankiem o niedzielnym przedpołudniu. Asia, jak rozmawiałyśmy ostatnio, będzie wolna. Ania? Dasz radę? Byłaby nas czwórka. Zawsze to większe szanse.
Zobacz profil autora
Aska
Zwierzozwierz
Zwierzozwierz

Dołączył: 08 Paź 2005
Posty: 1085
Przeczytał: 1 temat

Skąd: Zgierz

W niedzielę rano bardzo chętnie
Zobacz profil autora
Anna
Moderator
Moderator

Dołączył: 19 Lip 2005
Posty: 2599
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Zgierz

W niedzielę rano zawożę znajomych do Bełchatowa na narty moim samochodem więc nie mogę tego odpuścić - niestety. Myślę, że wrócę dopiero koło 17
Zobacz profil autora
Edyta
Zwierzomistrz
Zwierzomistrz

Dołączył: 04 Lip 2005
Posty: 2688
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Sosnowiec

Jak czytam wasze relacje,to mam ochote wsiąśc natychmiast,przyjechać i do upadłego szukać Mili... Oj Mili,Mili...
Zobacz profil autora
ML
Zwierzofan
Zwierzofan

Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 579
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Zgierz

Edyto: żeby to szukanie do upadłego było realne to byłyby w Zgierzu przynajmniej cztery osoby, które z radością "padłyby" choćby kilka razy..

Co oczywiście nie znaczy, że nie chciałabym Cię osobiście poznać

Myślę, że jak już Miluśkę upolujemy, okiełznamy i zalejemy morzem miłości to zrobimy wielkie zakończenie całej tej akcji w Zgierzu

Mam dziś duuużo optymizmu i wiary, że się uda.
Zobacz profil autora
AnJa
Zwierzofan
Zwierzofan

Dołączył: 27 Sie 2006
Posty: 785
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gorzów Wlkp.

Przyłączam się do Twojego entuzjazmu ML :-)
Musi się udać !
Tak wiele już dla Mili zrobiłaś, że wysiłek Twój i pozostałych poszukiwaczy musi przynieść plon :-)
Zobacz profil autora
Edyta
Zwierzomistrz
Zwierzomistrz

Dołączył: 04 Lip 2005
Posty: 2688
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Sosnowiec

Martwię się o Mili,bo aura coraz gorsza...Nie wiem jak u Was,ale w naszym regionie potwornie wieje,przeszywający wiatr i kurzy sniegiem okrutnie..Mam nadzieję,ze mała jest dobrze schowana...
Zobacz profil autora
ML
Zwierzofan
Zwierzofan

Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 579
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Zgierz

Edyta napisał:
..Mam nadzieję,ze mała jest dobrze schowana...


Wierz mi, że ta mała ma więcej pomysłów na przetrwanie niż my wszyscy razem wzięci

W szopie wiatr nie wieje. A i stare kołdry czy temu podobne szmaty widziałam więc nie jest najgorzej. Poza tym są różnego rodzaju skrzynki, dzięki którym nie musi spać bezpośrednio na ziemi co w taką pogodę dużo znaczy.

Bardziej mnie przeraziło jej zachowanie na środku ulicy niż szalejąca śnieżno-wietrzna aura..

Dziś jej na drodze nie widziałam ani razu. A tym samym kolejne mam w głowie domysły o cóż to mogło rudej chodzić wczoraj na ulicy?

Złapiemy ją. Już niedługo. Mówcie to razem ze mną, na głos, tak często jak często o niej myślicie. A w końcu tak się stanie.
Zobacz profil autora
Martusia
Zwierzofan
Zwierzofan

Dołączył: 20 Sie 2005
Posty: 553
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Oława

Oczywiście, ze ją złapiecie!
Zobacz profil autora
ML
Zwierzofan
Zwierzofan

Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 579
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Zgierz

Nie udało się. Nie dzisiaj. Ale akcja była wyjątkowa. Trzy godziny ganialiśmy we trójkę rudą po polach, ulicy, chodnikach.. Ona jest mądrzejsza niż nam się wydaje!

Asia przyjechała o 9-ej. I zobaczyła Mili zanim zaparkowała auto. Przy ulicy koło mojego bloku!

Wysiada i dzwoni do mnie. To ja do okna. I widzę dziewczyny jak sobie stoją naprzeciw siebie w odległości ze dwóch metrów..

Asia próbuje spokojnie do niej podejść, zagaduje.. Nic z tego! Ruda pryska w osiedle. Ja kurtkę zakładam, Niania już w dzwiach, p. Janek z Asią w osiedle za rudą ruszyli!

Dogoniłam ich, przeszliśmy kilkanaście bloków. Wracamy na pola. Ani śladu.

Asia mówi, że z tego całego zaskoczenia nie pamięta czy auto zamknęła. Wraca do samochodu. I za chwilę dzwoni, że Rudzielec na ulicy! Z powrotem w pobliżu mojego bloku!

No to my z p. Jankiem w te pędy za nimi!

Zgoniła nas dookoła kościoła, zawróciła przez ulicę i na pola z powrotem.

Pan Janek mówi, że jakiemus facetowi nogawkę wąchała ale jak tylko zobaczyła Janka i Asię to zaczęła uciekać..

A to znaczy, że szuka ludzi. Ale złapać się nie da. Trzeba inaczej.

Wróciła na pola. Śnieg wysoki, zaczęła się zapadać. My z Asią byłyśmy już całkiem blisko.. przez chwilę myślałam, że zwolniła tak mocna przez ten wysoki śnieg, że bez problemu ją dopadniemy.. a ta mała spryciara tylko zobaczyła którędy na ścieżkę, wydostała się ze śniegu i poszła..

A my za nią! Wyobraźcie sobie, że prawie plątała się między nogami ludzi, którzy ścieżkami wracali z kościoła! Ona od ludzi nie ucieka! Ucieka tylko od tych, którzy ją chcą złapać!

Wpadła między zaparkowane samochody. Była ode mnie prawie na wyciągnięcie ręki!.. I z powrotem za kościół..

Zrobiliśmy ze trzy takie kółka w sumie. Ona prowadziła nas po tych samych terenach.

Wróciliśmy do domu, bo zupełnie nam zginęła z oczu. Była zmęczona, choć my z pewnością bardziej!

Wypiliśmy herbatę stojąc przy oknie i myślimy co tu dalej. Doszliśmy do wnosku, że jak nic wróciła do szopy na działkach żeby odsapnąć.

Ubraliśmy się jeszcze raz. I na działki.
Nic. Tylko kocie ślady. Mam wrażenie, że ona potafi nieźle "myśleć".. Chyba nas wyczuła..

A śnieg zaczął padać taki intensywny, że prawie nic nie było widać. Poszukiwnia z tego powodu również musiały się na dziś zakończyć.

Asia rzuciła hasło, żeby jedzonko przy śmietniku zostawiać. Blisko domu i wiadomo, że ona tu przychodzi. Tak zrobiłam. Wolowinka na przynętę została przy śmietniku.

Jedno jest pewne! Nam się podejść nie da. Uważa nas za tych, którzy ją złapią i zrobią krzywdę.

Zobaczymy co dalej. Może ten strzelec teraz ma rację bytu?

Poczytajcie, pomyślcie i podzielcie się spostrzeżeniami, ok?
Zobacz profil autora
Amie
Adminka
Adminka

Dołączył: 28 Cze 2005
Posty: 1090
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa

Od samego początku jestem z sytuacją Mili na bieżąco i pomimo, że się nie udzielam na topiku, to każdy dzień zaczynam o zajrzenia tutaj z kciukami mocno ściśniętymi.

Nie umiem sobie nawet wyobrazić co czujesz Gosiu, kiedy codziennie wyglądasz przez okno i możesz zobaczyć rude ciałko, które właśnie biegnie, lub siedzi na środku ulicy. "Nie zobaczyć" - źle, "zobaczyć" - też nie zawsze dobrze.. Chciałabym, aby istniało jakieś cudowne zaklęcie co by wszystko się ułożyło - żebyś każdy dzień zaczynała od spojrzenia w okno w celu... sprawdzenia pogody, potem spoglądała w dół pod nogi w oczy Mili i mówiła jej: "Jest przepiękna pogoda, idziemy na długi spacerek". I za to mocno mocno ściskam kciuki i wysyłam telepatycznie pozytywne wibracje

Tak czytam Waszą pogoń ostatnią i mam wrażenie, że masz rację - Mili Was kojarzy już jako "ludzi, którzy chcą ją złapać". No a skąd biedna Mili ma wiedzieć co jej dalej zrobicie.. Co więcej - staje się to wszystko niebezpieczne. Te jej harce po ulicy Może właśnie lepiej "brutalnie" to zakończyć zwołując pana z usypiaczem? Lepszy taki chwilowy stres niż stres całodniowy spowodowany zimnem, głodem i ludźmi co ją gonią..

Ach te psiaki nasze kochane.. takie głupotki im czasem chodzą po tych małych główkach
Zobacz profil autora
ML
Zwierzofan
Zwierzofan

Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 579
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Zgierz

Dzięki Amie!
Każde słowo otuchy dodaje sił.. Muszę powiedzieć, że Asi słowa wypowiedziane na pożegnanie (przy śmietniku ) dodały mi skrzydeł.
Teraz Ty!

Chciałabym żeby już było po wszystkim. Żebyśmy mogły tylko tę pogodę.. przez okno..
Nie poddajemy się! Jeszcze nie..
Zobacz profil autora
jnk
Zwierzoświr
Zwierzoświr

Dołączył: 25 Lip 2005
Posty: 1604
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: wawa

Tak się na głos pozastanawiam: środek usypiający wydaje mi się jednym z bardziej skutecznych rozwiązań w tym przypadku, w tej chwili. Fakt, może nie zadziałać w momencie silnego stresu u zwierzęcia, ale czym Mili miałaby się zestresować, kiedy będzie sobie krążyła przy śmietniku wokół miłego zapaszku jedzenia? Nagłym bolesnym ukłuciem? Pewnie nie raz i nie dwa zraniła się boleśnie, coś ją smagnęło w tyłek, dziabnęło w bok, więc liczę na to, że celny jednorazowy strzał nie wywoła u niej reakcji stresowej. Środka powinno być dostatecznie dużo, żeby "padła" w miarę szybko, na terenie, który możecie obserwować z ukrycia (jak zauważy, że ją nieudolnie śledzicie dopiero wtedy może się zdenerwować, sprężyć, nie poddać usypiaczowi i - szukaj wiatru w polu!).

Oczywiście byłoby fajniej, gdyby udało się znaleźć osobę, której Mili nie poznała ze złej strony (czyli tak, jak Was ) i która będzie miała na tyle czasu i cierpliwości, żeby zaserdecznić się z rudą, capnąć ją skutecznie i odtransportować do Ciebie, ML. Zakładam jednak, że wykorzystałaś wszystkie zaprzyjaźnione osoby do poszukiwania Mili i w okolicy nie ma już odpowiednich zasobów ludzkich . I tym sposobem wracamy do pana z bronią i nabojami usypiającymi.
Zobacz profil autora
Jak Małgosia drogę do serca Mili znalazła :)
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 11 z 53  

  
  
 Odpowiedz do tematu