 |
 |
|
 |
 | |  |
 |
 | |  |
ML
Zwierzofan

Dołączył: 13 Sty 2007 |
Posty: 579 |
Przeczytał: 0 tematów
|
|
Skąd: Zgierz |
|
 |
Wysłany: Pią 14:59, 26 Sty 2007 |
|
 |
|
 |
 |
Dzwoniłam przed chwilą do pana Janka. Opowiedział jak było. To już wiecie. I pomyślałam, że jakby tak oprócz pana Janka były jeszcze dwie, trzy osoby to byśmy ją złapali.
P. Janek potwierdza, Ania jak czytałam przed chwilą też o tym pomyślała.
Myślę, że trzeba jej dać trochę czasu żeby wróciła w to miejsce czyli do tej samej szopy. Dać jej czas, nie chodzić tam, pozwolić ochłonąć i przekonać się, że obcych (czyli nas) tam nie ma.
Myślimy z p. Jankiem o niedzielnym przedpołudniu. Asia, jak rozmawiałyśmy ostatnio, będzie wolna. Ania? Dasz radę? Byłaby nas czwórka. Zawsze to większe szanse.
|
|
 |
 | |  |
 |
 | |  |
 |
 | |  |
 |
 | |  |
 |
 | |  |
 |
 | |  |
 |
 | |  |
 |
 | |  |
 |
 | |  |
ML
Zwierzofan

Dołączył: 13 Sty 2007 |
Posty: 579 |
Przeczytał: 0 tematów
|
|
Skąd: Zgierz |
|
 |
Wysłany: Nie 13:47, 28 Sty 2007 |
|
 |
|
 |
 |
Nie udało się. Nie dzisiaj. Ale akcja była wyjątkowa. Trzy godziny ganialiśmy we trójkę rudą po polach, ulicy, chodnikach.. Ona jest mądrzejsza niż nam się wydaje!
Asia przyjechała o 9-ej. I zobaczyła Mili zanim zaparkowała auto. Przy ulicy koło mojego bloku!
Wysiada i dzwoni do mnie. To ja do okna. I widzę dziewczyny jak sobie stoją naprzeciw siebie w odległości ze dwóch metrów..
Asia próbuje spokojnie do niej podejść, zagaduje.. Nic z tego! Ruda pryska w osiedle. Ja kurtkę zakładam, Niania już w dzwiach, p. Janek z Asią w osiedle za rudą ruszyli!
Dogoniłam ich, przeszliśmy kilkanaście bloków. Wracamy na pola. Ani śladu.
Asia mówi, że z tego całego zaskoczenia nie pamięta czy auto zamknęła. Wraca do samochodu. I za chwilę dzwoni, że Rudzielec na ulicy! Z powrotem w pobliżu mojego bloku!
No to my z p. Jankiem w te pędy za nimi!
Zgoniła nas dookoła kościoła, zawróciła przez ulicę i na pola z powrotem.
Pan Janek mówi, że jakiemus facetowi nogawkę wąchała ale jak tylko zobaczyła Janka i Asię to zaczęła uciekać..
A to znaczy, że szuka ludzi. Ale złapać się nie da. Trzeba inaczej.
Wróciła na pola. Śnieg wysoki, zaczęła się zapadać. My z Asią byłyśmy już całkiem blisko.. przez chwilę myślałam, że zwolniła tak mocna przez ten wysoki śnieg, że bez problemu ją dopadniemy.. a ta mała spryciara tylko zobaczyła którędy na ścieżkę, wydostała się ze śniegu i poszła..
A my za nią! Wyobraźcie sobie, że prawie plątała się między nogami ludzi, którzy ścieżkami wracali z kościoła! Ona od ludzi nie ucieka! Ucieka tylko od tych, którzy ją chcą złapać!
Wpadła między zaparkowane samochody. Była ode mnie prawie na wyciągnięcie ręki!.. I z powrotem za kościół..
Zrobiliśmy ze trzy takie kółka w sumie. Ona prowadziła nas po tych samych terenach.
Wróciliśmy do domu, bo zupełnie nam zginęła z oczu. Była zmęczona, choć my z pewnością bardziej!
Wypiliśmy herbatę stojąc przy oknie i myślimy co tu dalej. Doszliśmy do wnosku, że jak nic wróciła do szopy na działkach żeby odsapnąć.
Ubraliśmy się jeszcze raz. I na działki.
Nic. Tylko kocie ślady. Mam wrażenie, że ona potafi nieźle "myśleć".. Chyba nas wyczuła..
A śnieg zaczął padać taki intensywny, że prawie nic nie było widać. Poszukiwnia z tego powodu również musiały się na dziś zakończyć.
Asia rzuciła hasło, żeby jedzonko przy śmietniku zostawiać. Blisko domu i wiadomo, że ona tu przychodzi. Tak zrobiłam. Wolowinka na przynętę została przy śmietniku.
Jedno jest pewne! Nam się podejść nie da. Uważa nas za tych, którzy ją złapią i zrobią krzywdę.
Zobaczymy co dalej. Może ten strzelec teraz ma rację bytu?
Poczytajcie, pomyślcie i podzielcie się spostrzeżeniami, ok?
|
|
 |
 | |  |
Amie
Adminka

Dołączył: 28 Cze 2005 |
Posty: 1090 |
Przeczytał: 0 tematów
|
|
Skąd: Warszawa |
|
 |
Wysłany: Nie 15:01, 28 Sty 2007 |
|
 |
|
 |
 |
Od samego początku jestem z sytuacją Mili na bieżąco i pomimo, że się nie udzielam na topiku, to każdy dzień zaczynam o zajrzenia tutaj z kciukami mocno ściśniętymi.
Nie umiem sobie nawet wyobrazić co czujesz Gosiu, kiedy codziennie wyglądasz przez okno i możesz zobaczyć rude ciałko, które właśnie biegnie, lub siedzi na środku ulicy. "Nie zobaczyć" - źle, "zobaczyć" - też nie zawsze dobrze.. Chciałabym, aby istniało jakieś cudowne zaklęcie co by wszystko się ułożyło - żebyś każdy dzień zaczynała od spojrzenia w okno w celu... sprawdzenia pogody, potem spoglądała w dół pod nogi w oczy Mili i mówiła jej: "Jest przepiękna pogoda, idziemy na długi spacerek". I za to mocno mocno ściskam kciuki i wysyłam telepatycznie pozytywne wibracje
Tak czytam Waszą pogoń ostatnią i mam wrażenie, że masz rację - Mili Was kojarzy już jako "ludzi, którzy chcą ją złapać". No a skąd biedna Mili ma wiedzieć co jej dalej zrobicie.. Co więcej - staje się to wszystko niebezpieczne. Te jej harce po ulicy Może właśnie lepiej "brutalnie" to zakończyć zwołując pana z usypiaczem? Lepszy taki chwilowy stres niż stres całodniowy spowodowany zimnem, głodem i ludźmi co ją gonią..
Ach te psiaki nasze kochane.. takie głupotki im czasem chodzą po tych małych główkach 
|
|
 |
 | |  |
 |
 | |  |
jnk
Zwierzoświr

Dołączył: 25 Lip 2005 |
Posty: 1604 |
Przeczytał: 0 tematów
|
|
Skąd: wawa |
|
 |
Wysłany: Nie 18:23, 28 Sty 2007 |
|
 |
|
 |
 |
Tak się na głos pozastanawiam: środek usypiający wydaje mi się jednym z bardziej skutecznych rozwiązań w tym przypadku, w tej chwili. Fakt, może nie zadziałać w momencie silnego stresu u zwierzęcia, ale czym Mili miałaby się zestresować, kiedy będzie sobie krążyła przy śmietniku wokół miłego zapaszku jedzenia? Nagłym bolesnym ukłuciem? Pewnie nie raz i nie dwa zraniła się boleśnie, coś ją smagnęło w tyłek, dziabnęło w bok, więc liczę na to, że celny jednorazowy strzał nie wywoła u niej reakcji stresowej. Środka powinno być dostatecznie dużo, żeby "padła" w miarę szybko, na terenie, który możecie obserwować z ukrycia (jak zauważy, że ją nieudolnie śledzicie dopiero wtedy może się zdenerwować, sprężyć, nie poddać usypiaczowi i - szukaj wiatru w polu!).
Oczywiście byłoby fajniej, gdyby udało się znaleźć osobę, której Mili nie poznała ze złej strony (czyli tak, jak Was ) i która będzie miała na tyle czasu i cierpliwości, żeby zaserdecznić się z rudą, capnąć ją skutecznie i odtransportować do Ciebie, ML. Zakładam jednak, że wykorzystałaś wszystkie zaprzyjaźnione osoby do poszukiwania Mili i w okolicy nie ma już odpowiednich zasobów ludzkich . I tym sposobem wracamy do pana z bronią i nabojami usypiającymi.
|
|
 |
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 11 z 53
|
|
|
|  |